Stanowimy wspólnotę ludzi na których drodze stanął Pan Jezus Chrystus ze swoją zbawienną łaską.

Kościół  (ekklesia z gr. ek-kalein - "wołać poza" zwołanie, zgromadzenie) to ciało Jezusa Chrystusa składające się z poszczególnych członków - serc - które znajdują się pod władzą Głowy Kościoła jaką zawsze był i jest Jezus Chrystus. Społeczność jaką jest kościół opiera się na jedności wiary, miłości do Boga i Jego Słowa.  Nie jest ona wynikiem wspólnej tradycji, narodowości, dziedzicznej wiary, tego samego miejsca zamieszkania, czy nawet uznania tej samej doktryny lecz jest owocem obecności żywego Chrystusa przez Ducha Świętego w sercach wiernych. Ta nauka jest nam wspaniale przedstawiona w listach Ap. Pawła - do Efezjan 4.10-16, I List do Koryntian 12.12-28.

Nie widzimy potrzeby aby ten żywy Boży twór jakim jest Jego kościół potrzebował do funkcjonowania ludzkich struktur, państwowej legalizacji, szczególnych budynków czy też wydzielonej grupy kapłanów jako pośredników między ludźmi a Bogiem.

"Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie."

Oczywiście wiemy, że Boże działanie jest poza granicami ziemskich kościołów i Pan ma swoje dzieci w różnych wyznaniach. Chcemy zdążać "do sprawiedliwości, wiary, miłości, pokoju z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca." - z całą powagą traktując to Słowo w odniesieniu do swojego osobistego życia. Wierzymy w powołanie każdego wierzącego do świętości nie na poziomie zewnętrznych rytuałów ale na poziomie czystości serca - naszych motywacji, myśli, miłości Boga i bliźniego.

"Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego." (Ew. Mateusza 5.20)

Na poziomie lokalnego zboru - wspólnoty Bóg ustanowił swój porządek polegający na przywództwie starszych zboru (greckie presbyteros przełożony) zwanych też pasterzami i nadzorcami, opiekunami (greckie słowo episkopos) którzy do pomocy maja usługujących (greckie diakonos - służebnik, usługujący).

Nasz Pan przewidując niebezpieczeństwo wprowadzenia ludzkiej hierarchii daje nam jasną przestrogę:

 "Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.  Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą.  Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony." (Ew. Mateusza 23.7-12)

Widzimy zatem, że to z inicjatywy przywódców którzy powinni być obdarzani szacunkiem, autorytetem i posłuszeństwem, w relacjach międzyludzkich nie powinno używać się innego tytułu jak "brat". Episkopos, prezbiteros, diakonos to słowa opisujące rolę i odpowiedzialność danej osoby w Kościele a nie terminy tytularne. Odstąpienie od tej nauki pociąga za sobą poważne konsekwencje duchowe - wprowadzenie ludzkiej chwały odsuwa od nas Bożą obecność. Równie nie dopuszczalną rzeczą jest stosowanie przez przywódców jakiegokolwiek stroju mającego podkreślić ich autorytet (koloratki, sutanny, wydłużane szaty). Prowadzi to do wyodrębnienia tzw. kleru, duchowieństwa i laikatu co nie jest zgodne z nauką zawartą w Nowym Testamencie.

Stawiamy znak równości między uczniem Pana Jezusa a wierzącym. Dzieje Apostolskie takim właśnie termin określało pierwszych wyznawców - Dz.Ap. 6.1.

Kryteria ucznia to coś więcej niż intelektualna wiara, uczestnictwo w zgromadzeniach, modlitwa i czytanie Słowa Bożego. Pan Jezus sam definiuje warunki uczniostwa:

"A szły z Nim wielkie tłumy. On zwrócił się i rzekł do nich:  Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.  Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego:  Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć.  Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu?  Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.  Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. Dobra jest sól; lecz jeśli nawet sól smak swój utraci, to czymże ją zaprawić?  Nie nadaje się ani do ziemi, ani do nawozu; precz się ją wyrzuca. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha."

(Ew. Łukasza 14:25-35, Biblia Tysiąclecia)

Czy zatem zadowalasz się byciem członkiem jakiegoś wyznania religijnego, czy może chcesz być uczniem Pana Jezusa i z nadzieją oczekiwać Jego powrotu po swój kościół?

Jeżeli pragniesz bliżej poznać naukę Pana Jezusa i drogę Jego naśladowcy zachęcamy do kontaktu z nami. Wierzymy, że w osobistej rozmowie będziemy mogli przekazać ci głębiej nasze zrozumienie Słowa Bożego.